Dagmara Grela
Chwała na wysokości
„Nasza Częstochowa”, jak mogliby określić mieszkańcy Pszowa swoją bazylikę w centrum miasta, wydaje się sięgać swoimi wieżami nieba. Bardziej przyziemnie tłumaczy to fakt, iż miasto położone jest na najwyższym wzniesieniu Płaskowyżu Rybnickiego. Taka okoliczność zadziałałaby jednak bez problemu także jako metafora czegoś bardziej mistycznego. Pszów jest dobrze znany okolicznej społeczności katolickiej – i nie tylko – jako ważny punkt polskiego kultu maryjnego, a dzieje się to za sprawą cudownego obrazu Matki Boskiej o zaskakującym obliczu.

Nieplanowany uśmiech
Początkiem był rok 1722, kiedy to pątnicy sprowadzili do Pszowa jedną z kopii obrazu Matki Bożej z częstochowskiej Jasnej Góry. Po tym, jak obraz został uszkodzony w nieokreślonych okolicznościach, powierzono go w ręce Fryderyka Siedleckiego, artysty z Wodzisławia Śląskiego, który to podjął się przemalowania kopii. Matka Boska zyskała wtedy swój charakterystyczny już dzisiaj uśmiech, a sam obraz zaczął być nazywany obrazem właśnie Matki Bożej Uśmiechniętej.
Na wspomnianym wcześniej uszkodzeniu nie stanęło, ponieważ wizerunku nie szczędziły także późniejsze stulecia: zarówno w XIX, jak i XX wieku kilkakrotnie skradziono z obrazu wota oraz korony. Ostatnia koronacja odbyła się w 2002 roku, z rąk abp Damiana Zimonia oraz w imieniu papieża.
Cuda mniejsze i większe
Kopię wizerunku Matki Boskiej po powstaniu potarto o oryginał, by otrzymała ona część uzdrawiającej mocy. Po tym, jak wierni coraz liczniej gromadzili się i modlili się przed obrazem, zaczęto odnotowywać przypadki uzdrowień. Wkrótce do Pszowa zaczęli przybywać coraz liczniejsi goście ze Śląska, Rzeczpospolitej oraz Moraw. Obraz niedługo później został nazwany cudownym, za czym stanęło ponad 30 zeznań, według których wierni dzięki pielgrzymkom i modlitwom przed wizerunkiem maryjnym mieli odzyskać zdrowie; wspomniano o wyleczeniu m.in. z padaczki, niedowładu nóg czy problemów ze wzrokiem i słuchem.
Z ruin do piękna
Dawny, mały kościółek w opłakanym stanie został zastąpiony przez świątynię, budowaną w latach 1743-1747 według projektu architekta Friedricha Gansa. Jej projekt określany był wówczas jako nowoczesny, mający dorównać najlepszym na terenie Śląska. Dla Pszowa, jako wsi liczącej kilkaset mieszkańców, nowa świątynia oraz jej znaczenie w kontekście pielgrzymkowym była czymś nie do opisania. W drugiej połowie XVIII wieku powstał w niej ołtarz główny, zachwycający dziś misternymi zdobieniami i złoceniami, w którym umieszczony został później obraz Matki Boskiej. Oprócz cudownego wizerunku znajdują się tam także rzeźby aniołów czy świętych Piotra i Pawła.

W 1862 roku odbyła się konsekracja kościoła pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Papież Jan Paweł II w 1997 roku nadał świątyni tytuł Bazyliki Mniejszej. Najważniejszym wydarzeniem w ciągu roku jest dla świątyni wrześniowy odpust, kiedy to ulicami przede wszystkim okolicznych miast ruszają liczne procesje pielgrzymów, kierujące się w stronę pszowskiej bazyliki.
Modlitwa na uboczu
Chodź pomysł na obiekt powstał już kilkadziesiąt lat wcześniej, budowa kalwarii pszowskiej, oddalonej o ok. 3 kilometry od centrum miasta, rozpoczęła się na początku XX wieku, kiedy to ks. proboszcz Brunon Laska wykupił pod nią grunty. W 1911 roku ukończono trzy kaplice, z których jedna miała pełnić funkcję kościoła parafialnego. Podczas I wojny światowej prace zostały przerwane; budowę (do której przyczynili się mieszkańcy Pszowa) dokończono w latach 20., a w 1929 roku odbyło się poświęcenie obiektu.

Kalwaria położona jest na pagórkowatym, sztucznie zalesionym terenie, oddalonym od zgiełku miasta. Dębowe słupy z obrazami kolejnych stacji drogi krzyżowej z czasem zostały wymienione na kapliczki, zbudowane w stylach m.in. neobarokowym oraz neogotyckim, które obecnie prowadzą wiernych wijącymi się wśród zieleni ścieżkami. Choć formalnie jest ona osobnym obiektem, kalwaria przez wielu postrzegana jest w pewnego rodzaju ciągłości z bazyliką.
Bezpieczna przystań
Sanktuarium Matki Bożej Uśmiechniętej oraz kalwaria są dumą Pszowa, ale też okolicznych miejscowości. Zaproszenie wysyłają do wszystkich, którzy tylko znajdą czas oraz chęci na chwilę skupienia, zachwytu, a może i na duchowe przeżycie.
Wyświetl większą mapę




