Muzeum Powstań Śląskich

Zbigniew Markowski

TRAMWAJEM DO HISTORII

Ta budowla widziała już wszystko: wzniesiono ją w 1907 roku według projektu berlińskich architektów – braci Zillmannów (Emila i Georga), tych samych, którzy są autorami osiedli na Giszowcu i Nikiszowcu. Z miejsca tego zarządzano dworskim obszarem Donnersmarcków. Gdy po podziale Śląska tereny te znalazły się po polskiej stronie granicy, budynek stał się Urzędem Gminy Świętochłowice. W 1939 roku do gmachu wprowadziła się policja – wpierw niemiecka Schutzpolizei. po wyzwoleniu – milicja, którą w 1989 przemianowano na policję. Milenijna noc sylwestrowa przyniosła tragedię – dzieło Zillmannów (i tak już naruszone przez ząb czasu) doszczętnie spłonęło. Dopiero w 2013 roku miasto rozpoczęło staranną odbudowę – odtworzono nawet wieżyczkę, której nie było tak długo, iż zapomniano jak wygląda: trzeba było sięgnąć do dawnych zdjęć i planów.

Kosztowny remont zakończył się otwarciem w połowie października 2014 roku Muzeum Powstań Śląskich: jednej z najmłodszych polskich placówek muzealnych. Rok urodzenia – już w epoce cyfrowych multimediów zobowiązuje, bo nowoczesne muzea nie mogą być jedynie przypadkowym zbiorem nudnych dokumentów. W Świętochłowicach nudzić się – nie sposób. Już na początku ekspozycji trafiamy do wnętrza tramwaju z 1919 roku, mało tego – możemy pojazd (oczywiście wirtualnie) uruchomić. Po przesunięciu dźwigni na dotykowym ekraniku słyszymy dźwięk dzwonka oznaczający początek trasy, odgłosy jadącego tramwaju, osadzony w roli okna monitor pokazuje nam przesuwającą się panoramę śląskiego miasta.


NAJWAŻNIESZY ZMYSŁ: DOTYK

Dotykanie rządzi: tuż obok tramwaju możemy sobie zrobić fotografię w dawnym zakładzie – oczywiście samoobsługowo. Swoją twarz ustawiamy do kamerki, kadrujemy ją na archiwalnej fotografii i naciskamy stosowne miejsce ekranu. Automatycznie wykonany fotomontaż możemy wysłać mailem na swój adres poczty elektronicznej – list dojdzie zanim zdążymy dojechać do domu. Będzie zawierał podziękowanie za wizytę w Muzeum oraz pamiątkową fotografię z czasu powstań. Ale to nie wszystko: jeśli chcemy posłuchać relacji świadków historii – telefonujemy do nich z zabytkowego aparatu, opowieści Józefa Skrzeka (wnuka powstańca śląskiego) słuchamy z antycznej słuchawki. Jeśli spróbujemy wyposażyć do powstańczych walk wirtualnego bojownika, podpowie on z monitora co przyda mu się na pewno, a czego wolałby na wojnę nie zabierać.

Muzeum szokuje nieprawdopodobną liczbą okien – większość z nich otwory okienne jedynie udaje – to ciekawy sposób na pokazanie fotografii, bo zdjęcia widzimy z własnej perspektywy – tak też pokazywany jest fragment filmu obrazującego walki. Są oczywiście wirtualni przewodnicy przemawiający do nas z ekranów tylnej projekcji. Zebrano tu sporą kolekcję broni i uzbrojenia pierwszych dziesięcioleci dwudziestego wieku – od bagnetów i rewolwerów aż do samoróbki – powstańczego samochodu pancernego. Obok wozu umieszczono opis, jak Ślązacy konstruowali tego rodzaju pojazdy. Nawet bilet jest dotykowy – ma miejsce na pieczątki (z historycznym Krzyżem na Śląskiej Wstędze Waleczności i Zasługi) oraz – po oderwaniu perforacji – kartki wyborcze. Dzięki nim możemy zagłosować tak jak głosowano w plebiscycie 20 marca 1921 – za Polską lub Niemcami.


HISTORIA PRAWDZIWA

Największym sukcesem świętochłowickiego Muzeum jest jednak coś zupełnie innego: wydźwięk historycznej prawdy przedstawianej na poszczególnych ekspozycjach. Udało się nie tylko uniknąć pseudopatriotycznego bełkotu, ale również zwrócić uwagę na pomijane zazwyczaj detale, które przesądzają o prawdziwym obrazie śląskich zrywów powstańczych. Mówi się więc wyraźnie o niezadowoleniu z powodu zwalniania w kopalniach górników polskich i zastępowaniem ich powracającymi z frontów pierwszej wojny światowej Niemcami. Dokładnie określono znaczenie wojny polsko – bolszewickiej, od wyniku której na Górnym Śląsku zależało bardzo wiele. Zaakcentowano znaczenie działań propagandowych obu stron konfliktu, nie ograniczono się do historii pokazując obyczajowość, styl życia, wartości. Udało się uniknąć tak typowego dla wielu działań regionalnych fałszu.

W siedemnastominutowym filmie wyświetlanym przed wyruszeniem na trasę Muzeum słyszymy gwarę prawdziwą – nie cepeliowską, nie rodem z wyimaginowanego skansenu. To zasługa aktorów śląskich: prowadzącego narrację Franciszka Pieczki, Krzysztofa Respondka, Barbary Lubos, nade wszystko zaś – Mariana Dziędziela, który sam będąc synem górnika – idealnie w rolę górnika potrafi się wcielić. Muzeum Powstań Śląskich powinny być na mapie naszych wędrówek pozycją obowiązkową – to nie rutynowa maszynka to mielenia historii, lecz jej żywa rekonstrukcja, na której zyska cała rodzina: od lat 3 do 100.

Trzecie – jedyne zakończone poważnym sukcesem – powstanie śląskie wybuchło z powodu niezadowolenia po plebiscycie przeprowadzonym w marcu 1921 roku. Podczas obliczania głosów (uprawnione do udziału były 1220524 osoby, udział wzięło 1190637) okazało się, iż Niemcom przypaść miały aż trzy czwarte spornego terenu. Za Polską opowiedziało się co prawda 40,3% głosujących, za Niemcami – 59,4% jednak odmienny od ustalonego wcześniej w traktacie wersalskim sposób obliczania głosów (globalny, nie zaś według gmin) dyskryminował zwolenników opcji polskiej. Powstanie rozpoczęło się w nocy z 2 na 3 maja 1921 roku wysadzeniem mostów kolejowych na Odrze przez oddział dowodzony przez porucznika Tadeusza Puszczyńskiego – Wawelberga. Kulminacyjna faza powstania rozegrała się pod koniec maja i na początku czerwca. Kontratak Niemców doprowadził do bitwy o Górę Świętej Anny, przegranej co prawda przez powstańców, ale i osłabiającej w bardzo dużym stopniu impet strony niemieckiej. W efekcie nie udało się im przedostać przez powstańczą blokadę do przemysłowej części Górnego Śląska. Pod koniec czerwca dyktator powstania – Wojciech Korfanty parafował ze swoim niemieckim odpowiednikiem (Karlem Hoeferem) porozumienie o zawieszeniu broni oraz wycofaniu oddziałów. Rada Ambasadorów zdecydowała o innym niż plebiscytowy podziale Śląska – Polsce przypadło 29% obszaru z 46% ludności. Co istotne – w puli tej znalazła się duża część ciężkiego przemysłu (80% kopalń i 60% wielkich pieców hutniczych). W granicach Rzeczypospolitej znalazły się Katowice, Królewska Huta, Rybnik, Pszczyna, Tarnowskie Góry oraz Świętochłowice. W powstaniu po stronie polskiej uczestniczyło 60 tysięcy bojowników – około 1200 z nich zginęło. Trzecie powstanie śląskie nazywane bywa „cudem nad Odrą” w nawiązaniu do „cudu nad Wisłą” podczas wojny polsko – sowieckiej.


Wyświetl większą mapę

zobacz więcej zdjęć

zobacz filmy ze Świętochłowic