Trójkąt Trzech Cesarzy: Sosnowiec, Mysłowice

Zbigniew Markowski

CESARZE I PREZYDENCI

To miejsce dla ludzi posiadających wyobraźnię, bo przy pomocy samych tylko oczu zobaczymy niewiele: zaniedbany nieco zbieg rzeczek zdobiony bujną roślinnością plus kolejowy most. Ale nieco ponad wiek temu miejsce to tętniło życiem i przyjmowało gości z całego kontynentu. Szczególnie dotyczy to byłej niemieckiej strony dawnej granicy. Pocztówki z początku XX wieku nie pozostawiają żadnych wątpliwości: wodą sunęły wycieczkowe parostatki i barki, brzeg wypełniały tłumy eleganckich gości, nad ich głowami zaś majestatycznie przesuwał się sterowiec lub aeroplan prowadzony przez dzielnego pilota. Ówczesna atrakcja turystyczna reklamowana jako „Styk Trzech Cesarzy” czyli Dreikaiserecke. Wytworne turystki i eleganccy turyści przyjeżdżali do czegoś na kształt wiecznego festynu: bary oraz restauracje serwowały posiłki, orkiestry grały muzykę taneczną, piękne alejki zapraszały do spaceru, bawiono się radośnie na samym krańcu państwa. Ale najważniejszym punktem programu pobytu było oglądane świata z wieży widokowej.

Ze specjalnej platformy wieży Bismarcka (na całym świecie Niemcy wznieśli ćwierć tysiąca takich obiektów wyrażających ich dumę narodową i oddających cześć żelaznemu kanclerzowi) widać było trzy państwa: Niemcy, Austro – Węgry oraz Rosję. Urządzenie w tym miejscu turystycznej Mekki wymienianej w najważniejszych przewodnikach również było przejawem narodowej dumy. W końcu właśnie w tym trójkącie było widać, jak daleko sięga potężne państwo niemieckie. Dało się również zauważyć zacofanie po przeciwnej stronie granicy: albo w wydaniu „bieda galicyjska”, albo podobnie prezentująca się bieda rosyjska. Nawet dziś podziw budzi prowadzona z rozmachem promocja tego miejsca: pocztówki wydawano z napisami w wielu językach (między innymi po francusku, węgiersku czy angielsku), ukazała się specjalna książka poświęcona atrakcjom Trójkąta. Nie ma już wielu śladów ani po dwudziestodwumetrowej, oddanej do użytku w 1907 roku wieży, ani po cesarzach, ani po wytwornym charakterze okolicy. Dziś (choć nie do końca dokładnie w tym samym miejscu) przebiega tędy granica między Mysłowicami, Sosnowcem i Jaworznem. Właśnie dlatego 2 maja 2004 roku, gdy Polska wstępowała do Unii Europejskiej, prezydenci tych trzech miast odsłonili pamiątkowy obelisk upamiętniający Trójkąt Trzech Cesarzy.


IDEALNE MIEJSCE NA GRANICĘ

Biała Przemsza dopływa od wschodu zaczynając swój ponad sześćdziesięciokilometrowy bieg na torfowisku pod Wolbromiem. Mija po drodze Klucze, Pustynię Błędowską oraz Sławków. Niemal dokładnie tej samej długości Przemsza Czarna ma źródła położone bardziej na północ: pod Zawierciem, płynie później przez Dąbrowę Górniczą i Sosnowiec. Gdy obie rzeki spotykają się między Sosnowcem, Mysłowicami i Jaworznem, zaczynają wspólnie płynąć jako Przemsza dzieląc świat na trzy części. Właśnie dlatego w miejscu tym często wyznaczano przeróżne granice. Wszystkie trzy Przemsze służyły jako rubież Rzeczpospolitej, Księstwu Siewierskiemu, Królestwu Kongresowemu, Prusom, Austrii oraz Rosji.

Rosyjsko – prusko – austriacką granicę wyznaczono tutaj dopiero w 1848 roku, gdy Rzeczpospolitą Krakowską (twór powołany po Kongresie Wiedeńskim działający pod protektoratem Prus, Rosji i Austrii) włączono w skład państwa austriackiego. Choć zmieniały się nazwy państw, granica przetrwała aż do roku 1915, kiedy to obszar ten zajęły wojska niemieckie i austro – węgierskie po czym – na skutek powstania państwa polskiego – kompletnie zmienił się układ geopolityczny. O trójkącie (czy raczej styku – jak brzmi to w niemieckiej wersji nazwy miejsca) cesarzy można było jednak mówić dopiero od roku 1871, kiedy zjednoczone Niemcy postanowiły zostać cesarstwem. Trójkąt przez dziesięciolecia fascynował, bo nie tylko łączył w jednym punkcie trzy najważniejsze wówczas imperia trzęsące kontynentem, ale i podkreślał wiele politycznych interesów łączących cesarzy. Mysłowicom przyniósł rozwój, bo – jak odnotowali kronikarze – w roku 1913 miasto posiadało 110 restauracji oraz specjalną turystyczną linię autobusową od dworca kolejowego. Wciąż coś budowano: a to most, a to drewnianą promenadę.


KWADRATURA TRÓJKĄTA

Dreikaiserecke fascynuje i dziś, choć większość przejawów tej fascynacji to tylko plany. Do wspomnianego obelisku (po stronie sosnowieckiej czyli dawnej rosyjskiej) dodano wiatę, gdzie można schronić się przed deszczem, miejsce na rozpalenie ogniska w większym towarzystwie oraz liczne ławki. Są jeszcze schody, choć na nich kończy się lista inwentaryzacyjna infrastruktury. Woda trzech Przemsz nie jest specjalnie zachęcająca, choć widziano tutaj kajakarzy organizujących spływ. Brzegi opanowała bujna roślinność, w okolicy dominuje zresztą zielone szaleństwo przyrody widoczne nie tylko w pięknych brzozach, ale i całych tonach chwastów. Często zaglądają tu rowerzyści, bo za sprawą władz Sosnowca wytyczono dwa szlaki rowerowe.

Później, gdy Trójkąt zwyciężył w głosowaniu mysłowickiego budżetu obywatelskiego, zaplanowano stronę należącą niegdyś do Prus i Niemiec. Ma tutaj stanąć wieża widokowa, powstaną alejki, które powinni – jak przed ponad stuleciem – zaludnić turyści. Są i ciekawe pomysły na promocję. Józef Pogoda z Mysłowic zaprojektował grę planszową poświęconą Trójkątowi Trzech Cesarzy. Każdy z graczy (oczywiście trzech) ma za zadanie umieścić swoich siedem herbów na planszy. Czasem pojawiają się problemy, jak na początku 2016 roku, gdy prywatny właściciel działki przy pomocy płotu odciął jedną z dróg prowadzących do tej historycznej atrakcji. Trzymając się jednak idei wyrytej na obelisku powinniśmy być dobrej myśli. Miejsce, które niegdyś dzieliło może przypominać także o tym, co nas w Europie łączy.

Nieistniejąca dziś wieża Bismarcka byłaby obecnie bardzo dobitnym symbolem politycznych zawirowań. Wzniesiona z imponujących bloków budowla miała być symbolem pruskiej potęgi, jednak jej pierwsze militarne wykorzystanie przypadło w udziale insurgentom pierwszego powstania śląskiego. W sierpniu 1919 roku polscy powstańcy urządzili tam punkt obrony, po ostrzale artyleryjskim musieli jednak wycofać się za Przemszę. Na pamiątkę tego epizodu po przyłączeniu Mysłowic do Polski obiekt nazywano mianem Wieży Powstańczej lub Wieży Wolności, by w końcu nadać jej imię Tadeusza Kościuszki. Wieżę ostatecznie zburzono w 1933 roku. Z tarasu widokowego mysłowickiej wieży Bismarcka w pogodny dzień można było zobaczyć Kraków oraz tatrzańskie szczyty.


Wyświetl większą mapę

zobacz więcej zdjęć

zobacz filmy z Sosnowca