Kacper Górak
Z widokiem na Jasną Górę
Wpisując w internetową wyszukiwarkę frazę „panorama Częstochowy” większość wyników ukazuje zdjęcia zrobione z wieży klasztoru jasnogórskiego. Nie oznacza to, że panoram uwzględniających Jasną Górę nie ma. Wkomponowanie symbolu Częstochowy w panoramę staje się możliwe po udaniu się na inne z częstochowskich wzgórz. Bo oprócz Jasnej Góry w granicach miasta znajduje się ich jeszcze kilka. Jednym z nich, z którego prawdopodobnie zostało wykonanych najwięcej panoram Częstochowy z klasztorem, jest Góra Ossona. Będąc najwyższym wzgórzem w mieście (około 317 metrów n.p.m.) Ossona ze swojego szczytu pozwala objąć spojrzeniem całą Częstochowę – od jej południowych dzielnic z Rakowem i Błesznem poprzez centrum z katedrą i Jasną Górą kończąc na zlokalizowanych na północy Wyczerpach. Przy dobrej pogodzie widać z niej również ruiny zamku w podczęstochowskim Olsztynie, a nawet Babią Górę. Na pierwszy plan wysuwa się jednak pobliska koksownia oraz Huta Częstochowa, z którą Ossona wiąże część swojej historii. Pierwotnie bowiem wzgórze było nieco mniejsze, ale na początku lat pięćdziesiątych XX wieku na jego zachodnim zboczu powstał nasyp na potrzeby budowy przepompowni do magazynowania wody chłodzącej maszyny hutnicze. W obrębie wzniesienia działał też kamieniołom zaopatrujący hutę.

Kim był Osson?
Góra Ossona to bardzo intrygujące miejsce nawet dla samych Częstochowian. Większość o niej słyszało, zna różne opowieści, lecz nie zastanawiało się zbytnio nad faktami o niej. Łącznie z jej nazwą. Często powielaną informacją jest, że Góra Ossona wzięła swoją nazwę od niejakiego Edwarda Ossona związanego z funkcjonującą po II wojnie światowej częstochowską szkółką szybowcową. Jest to nieprawda, bo taka osoba nigdy nie istniała. Pochodzenia nazwy wzgórza należy doszukiwać się wcześniej, a jej pierwsze zachowane ślady sięgają dziewiętnastowiecznej mapy, gdzie była zapisana jako Góra Osona. W bliżej nieokreślonym momencie w pisowni pojawiło się dodatkowe „s” i tak powstała najczęściej używana dziś forma. Skoro nazwa „Góry Ossona” nie została utworzona od nazwiska to skąd wziął się „Edward Osson”? Być może potrzeba powiązania nazwy „Góry” z nazwiskiem ze względu na jej strukturę („Czyja Góra? Góra Ossona”) zaowocowała stworzeniem fikcyjnego patrona Ossony. A co ze szkółką rzekomo przez niego założoną? Faktem jest, że na Ossonie w latach 1946-1949 funkcjonował ośrodek szkoleniowy dla pilotów szybowców. Inicjatorem jego powstania był Henryk Sięga, pilot i żołnierz Armii Krajowej związany z częstochowskim aeroklubem. W wyniku reorganizacji systemu szkolenia pilotów na szczeblu centralnym ośrodek zlikwidowano. Z kolei represje polityczne zmusiły Henryka Sięgę do emigracji. W późniejszych latach wracał jednak do kraju, w tym także na Ossonę, gdzie ufundował figurę Matki Boskiej oraz tablicę upamiętniającą swój ośrodek. Ze względu na przywiązanie do tego miejsca Henryk Sięga zmienił swoje nazwisko dodając do niego człon „Osoński”. Zatem w rzeczywistości to nie nazwa „Góry Ossona” pochodzi od nazwiska tylko Ossona stała się inspiracją dla nazwiska.

Tajemnice Ossony
Poza tabilcą po ośrodku Henryka Sięgi-Osońskiego nie został właściwie ślad. Co innego po hucie. Wewnątrz wzniesienia ciągle znajdują się betonowe hale niegdyś wypełnione wodą. Na jego szczycie jest nawet wielka dziura, zamiast której była kiedyś kopuła osłaniająca jeden ze zbiorników. Odwiedzający Ossonę powinni szczególnie uważać na to miejsce, gdyż nie jest ono w żaden sposób zabezpieczone. Mimo to nie brakuje śmiałków, którzy zapuszczają się w głąb Ossony na własne ryzyko. Dużo bezpieczniejszą alternatywą spędzenia tu czasu są piesze wędrówki i wycieczki rowerowe. Góra Ossona jest dość zapomnianym miejscem jeśli chodzi o jej historię, ale żyje w świadomości mieszkańców Częstochowy z powodu legend miejskich. Konkretniej rzecz ujmując tych dotyczących kosmitów . Niezidentyfikowane obiekty latające były ponoć widziane kilkukrotnie w okolicach wzgórza czemu towarzyszyć miały jaskrawe światła i tajemnicze dźwięki. Czy to tylko ludzka wyobraźnia? A może pozaziemscy przybysze, tak jak niegdyś piloci szybowców, upodobali sobie Ossonę w celach szkoleniowych?

Wyświetl większą mapę




